Jesteś matką i masz swoje życie? Słono za to zapłacisz

Fot. Pixabay /[url=http://pixabay.com/pl/%C5%82adna-kobieta-makija%C5%BC-lustro-blask-635258/]jill111[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay /jill111 / CC0 Public Domain
W dniu, kiedy zostajesz matką powinnaś stać się też świętą. Nie stałaś się? Przerąbane. Każda twoja słabość, każda wada, niedopatrzenie, przejaw egoizmu — będzie piętnowany. Jesteś teraz przecież przede wszystkim ODPOWIEDZIALNA. Najlepiej od razu przestań być sobą, zwykłym człowiekiem. Zaoszczędzisz cierpienia sobie. Tych koszmarnych wyrzutów i głosu w twojej głowie. „Jesteś matką złą. Złą. Złą".

Zaoszczędzisz sobie ostracyzmu społecznego, rodzinnego. Zażenowanej miny kogoś, kto wpatrzony w ciebie z troską wymawia to magiczne: „Nie możesz tak robić, przecież teraz jesteś matką".

Wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką, której syn bardzo choruje. Powiedziała: „On cierpi, bo zgodziłam się kiedyś na opiekę naprzemienną". „Co?!!!" zdenerwowałam się. „No tak, to kara". Oniemiałam. Przyjaciółka jest świetną matką. Kiedy rozstała się z ojcem dziecka, nie chciała, żeby jej syn na tym ucierpiał. Zgodziła się na opiekę „pół na pół". „To ty nie jesteś z dzieckiem cały czas?!!!" pytali znajomi. A ona coraz bardziej zapadała się w sobie. Choć wszystkie badania wyraźnie pokazują, że dla dziecka najważniejsze jest to, żeby rodzice po rozwodzie potrafili się ze sobą porozumieć. Skoro były partner mojej przyjaciółki marzył o opiece naprzemiennej dlaczego ona miałaby się na to nie zgodzić!? I dlaczego dziś, gdy jej syn choruje wciąż się obwinia i sądzi, że to jest jakaś kara?!

Nie, nie zgadzam się. Mam dość! I tak jest ze wszystkim.

Kobieta-matka nie może:

1. Powiedzieć szczerze, że dziecka nie chciała. Albo, że jest w stanie sobie wyobrazić, że ma jedno. Albo nie ma w ogóle. Ludzie, to nie znaczy, że ona dziecka/dzieci nie kocha! Po prostu dopuszcza myśl, że mogłaby żyć inaczej.

2. Powiedzieć, że potomka czasem nie lubi. Nawet, gdy jest matką upierdliwego nastolatka, który ma ją w d…Nie, ona musi być świętą. Wybaczać, kochać, akceptować. Co z tego, że on jara jointy, nie wychodzi z pokoju, a kiedy ona próbuje do niego rozsądnie przemówić, młody człowiek ma minę, która wyraża tylko jedno: „Nie pieprz!"


3. Wrzeszczeć na dziecko w sklepie. Matka musi przemawiać rozważnie. Porozumienie bez przemocy i tak dalej. Jasne, idea szczytna. Ale dlaczego, kiedy ona raz wybuchnie, umiera z wyrzutów sumienia?

4.Mieć czasu tylko dla siebie. Spotkania z przyjaciółkami, wyjścia do kina, wyjazdy? I ona to bez dziecka?????? Rany…. To po co, to dziecko w ogóle rodziła?! No po co?

5. Nie gotować, nie piec i mieć generalnie domowe obowiązki gdzieś. Ale jak to?! Kobieta?! Matka?! Co z tego, że dobrze zarabia, że jest dla dziecka wsparciem, przyjacielem, że ma fajnego faceta, który to ogarnia. Kobieta, która nie stoi przy garach jest po prostu dziwna.

6. Mieć romansu/chcieć odejść od męża. Facetowi takie rzeczy się zdarzają, wiadomo, prawda?No nie wyszło. On ma prawo szukać szczęścia. Życie jest takie krótkie. Można też wszystko przeczekać. Może on się odkocha w tamtej? Trzeba być cierpliwą, poszukać swoich błędów, trochę się pobiczować, bo przecież to wszystko przez to, że nie byłyśmy czułe, dobre, kochane. Ale my i romans? On powinien nas rzucić natychmiast! Kobieta matka, która myśli o innym mężczyźnie to po prostu dziwka. I ona to robi dziecku?! Gdzie odpowiedzialność?!

Co z tego, że mąż zły/ nieczuły/ nieobecny – siedź cicho, bo takiego sobie wybrałaś.

7. Powiedzieć: jestem zmęczona, nie mam siły. Raz nie ugotować obiadu, nie posprzątać, zaspać. Ale jak to nie ma obiadu, jak to nieposprzątane? Jak matka może zapomnieć o budziku!? Macierzyństwo, to obowiązki. O-b-o-w- i –ą-z -k -i.

8. Zjeść ostatni owoc w domu, wypić resztkę mleka, czy pożreć ostatni kawałek wędliny, bo umiera z głodu. Inni domownicy mogą, to zrobić i jeszcze zostawić puste pudełko/opakowanie. Spróbuj zrobić to ty: „Mamooooo, jak mogłaś!??". A, przepraszam, matka w ogóle o tym nie pomyśli. Owoc musi zostać dla męża i dzieci.

9. Upić się na imprezie.Ojcowie proszę bardzo. Przecież to, że facet stał się ojcem nie znaczy, że przestał być gościem, który pragnie zabawy. Ojciec ma prawo się nawalić nawet przy dziecku czasem. Dobra żona się nim zaopiekuje. Ogarnie przestrzeń, a potem pozwoli mu spać do południa.

Pijana kobieta? Skandal. Nie daj Boże przy dziecku raz na rok – trzeba odebrać jej prawa rodzicielskie (to już rozumiem bardziej), ale kobieta, która baluje na imprezie i śpi potem do południa? Rany. A co w tym czasie robiły dzieci? Ojciec był z nimi? Boże, jaki to wspaniały mężczyzna. Ona taka zła.

10. Nie lubić placów zabaw, gier planszowych, układania lego i wymyślania zabaw. No bo przecież, jak się zostaje matką, to po prostu trzeba to umieć. I lubić. Matka, która jęczy: „Nieeee" to matka zła. Ojciec? On nie musi tego lubić, jego prawo.

11. Nie znosić byłego męża. Nie, ona musi się starać, być dobra, walczyć dla dobra dziecka. To, że on nie walczy dla dobra dziecka to nieważne. Ona niech będzie święta. Oaza cierpliwości, królowa pokoju. Rolą kobiety jest dążenie do kompromisu, prawda?????!!

12. Mieć wątpliwości, kryzysy. Zostajesz matką, musisz wiedzieć jaką drogą należy podążać. Musisz wiedzieć kim jesteś i po co jesteś. Musisz dawać przykład. Depresja? Nerwice? Doprawdy współczuje twojemu dziecku. Nie możesz sobie na to pozwolić! Nie możesz. Masz dla kogo być silna.
Przepraszam, ale nie godzę się na to! Czy ktoś mógłby powołać nowe stanowisko: rzecznika praw matek? Chcę mieć swoje prawa. Chcę być rozumiana. Chcę, żeby ktoś pozwolił mi i innym matkom pozostać przede wszystkim kobietą, zwyczajnym człowiekiem. Z wadami i słabościami. Chcę się gubić, mieć wątpliwości. Chcę czasem nie wiedzieć, co zrobić. Chcę zjeść ostatni kawałek wędliny, napić się wina, choć nie powinnam. Płakać, choć muszę być stabilna. Chcę kogoś nie lubić, kogoś odrzucić bez lęku, że daje zły przykład dziecku. Chcę powiedzieć: „Przepraszam, nie mam dziś siły". Chcę być sobą dawną. Czasem dobrą, a czasem nie. Chcę być brzydka, pogubiona, walcząca. Nie jestem ikoną, nie jestem święta. Ale to nie zmienia miłości do mojego syna.

Nasze dzieci i tak nam kiedyś powiedzą: „Nie sprawdziłaś". Sztuką nie jest mówić: „Ale o co Ci chodzi!? Gotowałam, sprzątałam, byłam". Sztuką jest wyznać: „Oczywiście, że się nie sprawdziłam. Nie można sprawdzać się we wszystkim. Jestem tylko sobą, tak jak ty, moje kochane dziecko. I im szybciej zrozumiesz, że każdy człowiek ma słabości, tym będzie Ci łatwiej żyć. Ale bardzo Cię kocham i chcę się dla Ciebie zmieniać. Bo kochać, to nie znaczy być dla kogoś idealnym. Kochać, to chcieć nad sobą pracować. I czasem przegrywać."
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...