Co przeszkadza w stworzeniu szczęśliwego związku? Wyznanie mężatki z 15-letnim stażem

Prawo autorskie: macsim / 123RF Zdjęcie Seryjne
Ja stukam w klawiaturę, on śpi obok. Trochę chrapie, trochę ma już siwe włosy. Więcej zrzędzi niż kiedyś (ale tylko odrobinkę). Jest też silniejszy, bardziej niezależny.

Na zdjęciach sprzed iluś tam lat mamy gładkie, dziecięce twarze. I wierzymy, że miłość jest nam pisana. Miłość lekka, nie wymagająca bólu, poświęceń, rezygnacji. Jesteśmy o siebie zazdrośni, czasem się kłócimy, godzimy w łóżku, świata może nie być.



Dziś, gdy stukam w klawiaturę nie mam już dziecięcej twarz. Wiem, że miłość nie jest lekka, wiem, że czasem wymaga poświęceń i rezygnacji. Ale też wiem jaką dostaje się za to nagrodę– żyje się piękniej, łatwiej i szczęśliwiej. I im więcej turbulencji po drodze, tym bardziej to szczęście się czuje.

Nie wiem jak zbudować szczęśliwy związek. Wiem jednak (prawie) na pewno, jak nie da się go stworzyć. Znam rzeczy i sytuacje, które prowadzą miłość na manowce. Zdarzenia, które ją osłabiają, a nawet pozwalają –choć przez chwilę– myśleć, że miłości się skończyła.
Byłam wszędzie.

Złudzenia ( i niechęć do rezygnacji z nich)
Złudzenia co do tego, że miłość ma być lekka. Że będzie cię niosła. Niezgoda na zmianę. Bo on kiedyś wstawał robić ci śniadania codziennie, teraz w weekendy i też niekoniecznie. Bo to i tamto. Kiedyś terapeutka spytała mnie: a dlaczego patrzy pani na niego. Proszę wziąć kartkę i napisać sobie co zmieniło się w pani.
Okropnie długa lista to była.

Oczekiwania
Dziecięco– narcystyczna potrzeba, żeby on/ ona byli jak chcemy. Żeby żyli zgodnie z naszymi wartościami. Karmili nasze ego– swoją urodą, inteligencją, niezłomnością, karierą. To bardzo młodzieńcze, w dojrzałej miłości chyba nie ma na to miejsca.
Pamiętam, jak mój mąż stracił pracę– przez kilka tygodni nie wychodził z pokoju.
Pamiętam, jak zarabiał bardzo mało.
Pamiętam, jak wciąż był smutny.
Każda z tych sytuacji nauczyła mnie, że oczekiwania to bzdura. Każda pokazała, że być z kimś to go wspierać.

Nuda ( a raczej niezgoda na nią)
Pięknie jest robić wszystko, żeby było nam wesoło i ciekawie. Podróżować, zdobywać, bawić się. Ale bezruch pokazuje nam o związku więcej.

Brak przebaczenia
To nieprawda, że nie można wybaczyć złych słów, oddaleń, zawodów. Można. Tylko, że wymaga to zejścia z piedestału. I gotowości zamknięcia przeszłości. Ta gotowość to po prostu puszczanie. I zadawanie sobie pytania (też): może ja też ponoszę odpowiedzialność za to oddalenie?
Dopóki dopóty nie zadasz sobie tego pytania zawsze będziesz czuć się ofiarą.

Rezygnacja
Z walki, ze starań. Rezygnowałam nieraz. Gdzie się budziłam? Jeszcze dalej. Dopiero, gdy mówiłam: „spróbuję"– znów zaczynało być dobrze.

Recepta
I przekonanie, że związek ma być jakiś. Namiętny, inspirujący zawsze, przyjacielski wciąż… każdy przymiotnik, którego kurczowo się trzymamy z prędkością światła może doprowadzić nas do wielkiego NIC. Bo związek jest codziennie inny. Wczoraj, miesiąc temu, jutro, za miesiąc.

Ale tego wszystkiego nie trzeba wiedzieć od razu. Ważne (chyba), by zmieniać się wraz z upływem czasu, a nie wciąż uparcie wmawiać sobie, że ta dziewczyna ( chłopak) z tych pierwszych zdjęć– to wciąż Wy. Nie, nie Wy. Nie do końca. I to jest właśnie super.

On właśnie wstał. Pyta czy jest kawa. O rany, kilkanaście lat temu zawsze przynosił mi ją do łóżka. Mogę się zachlastać. Ale mogę być szczęśliwa. Kilkanaście lat temu nie wiedziałam jeszcze, że będzie przy mnie zawsze
– gdy jestem chora
– smutna
– gdy przegrywam
– popełniam błędy
– cierpię
– poddaję się
– bywam okrutna

Dojrzała miłość jest piękna, ale bywa poświęceniem. Właściwie zawsze jest poświęceniem. Nie wszyscy muszą się na to decydować. Warto o tym wiedzieć, gdy się marzy o szczęśliwym wieloletnim związku.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...